Zanęta - Test "Karmy"


Chciałbym się podzielić z Wami kilkoma spostrzeżeniami co do stosowania psiej karmy jako zanęty. Na początek zapoznałem się ze składem mieszanki z której wyprodukowano karmę, ponieważ obawiałem się, że mogą tam być składniki szkodzące bądź niekorzystnie wpływające na karpie. Zdziwiłem się pozytywnie gdyż w skład karmy wchodziły składniki które w żaden sposób nie mogą zaszkodzić naszym ulubieńcom czyli karpią.
W skład takiej mieszanki wchodzą (oczywiście w zależności od producenta) białko, zbalansowane mikroelementy oraz witaminy które rybą raczej nie szkodzą.
Po zakupach i otworzeniu paczki pokarmu w domu poczułem dosyć intensywny zapach który przypominał smażoną wątróbkę. Ponieważ do zasiadki zostało kilka dni wsypałem większość do pojemnika i zalałem fermentowaną krewetką. 
Wreszcie nadszedł dzień testów więc po przyjeździe nad wodę otworzyłem pojemnik i poczułem zapach niesamowitego śmierdziela. Poniżej przedstawiam fotkę na której widnieje wyżej wymieniona karma po 3 dniach od zalania krewetą.
Tak przygotowana sucha mieszanka, której frakcja oscylowała pomiędzy 18-20 mm. została zalana wrzątkiem. Zapach był ciekawy, zanęta zaczynała powoli chłonąć wodę i co za tym idzie puchnąć. Po około 2 godzinach i powiększeniu średnicy około 4 mm i nabraniu odpowiedniej ilości wody karma pięknie tonęła. Na kolejnej fotce przedstawiam gotową do akcji testowej zanętę.
Ponieważ łowiłem z wywózki miałem możliwość obserwacji jak pięknie powoli zanęta tonie i tworzy niesamowitą wręcz chmurę zapachową. 
Po zanęceniu zabrałem się za robienie zestawów, które umieszczone były w woreczkach PVA. Jako skład woreczka posłużyła zmielona karma z dodatkiem suchego żwiru. Dodam, że jako zanęty nie używałem niczego innego, żadnych pelletów, kulek, kompletnie sama karma. Tylko na włosach dyndały zbalansowane kuleczki.
Kompletnie nie spodziewałem się brań, tak jak bym nie wierzył w to co robię. Jakie było moje zdziwienie jak nad ranem sygnalizator wyciągnął mnie z ciepłego wygodnego łóżka, kompletnie zdziwiony rozpoczynam hol, którego efektem jest karpik prezentowany poniżej : 
Mała rybka ale cieszy:) Kolejna wywózka kolejna porcyjka karmy i kolejny karpik w podbieraku,  ten sam rocznik :)
Zasiadka trwała dwie doby a ja miałem 6 brań, co prawda były to przedstawiciele karpiowego przedszkola ale działo się:) Z sześciu brań wyholowałem trzy karpiowe maluszki, jednego leszczyka i zaliczyłem 2 spinki i tak żeby nie było za wesoło utopiłem nowy marker stacjonarny:)
Zasiadka naprawdę ciekawa tym bardziej, że w doborowym towarzystwie :)
Wnioski jakie się nasuwają to między innymi karpiowa młodzież gustująca w psim żarełku.
Na następnych zasiadkach również będę testował karmę ale o grubszej frakcji oraz dodam do tego trochę kulek z własnego mixu na bazie mielonej psiej karmy. Eksperymentować warto!


autor: Piotr Kunecki 




3 komentarze:

  1. Testy psiej karmy wypadły pozytywnie, trzeba będzie wypróbować inne rodzaje karmy, są karmy z dodatkiem mielonego małża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na 100% Przemku jeszcze sporo karmy do wody wsypiemy i oby weszły te większe misiaki :)

      Usuń
    2. Jeśli ktoś próbował już karmy dla psów lub kotów jako zanęty na karpie - zapraszam do podzielenia się opinią na ten temat, tutaj w komentarzach.

      Usuń

KOMENTARZE:
Aby dodać komentarz - wpisz komentarz i wciśnij OPUBLIKUJ
ZAPRASZAMY DO KOMENTOWANIA I SUBSKRYPCJI !