Piękno naszej pasji..


Nie ma chyba dnia żebym nie myślał o kolejnej zasiadce, każda, z której wracam jest analizowana na wiele sposobów, po każdym powrocie planuje następną. Zima to okres w którym oczekuje wiosny i pierwszej zasiadki, jesień to czas, kiedy nad wodą spędzam najwięcej czasu i ze smutkiem stwierdzam schyłek sezonu. 
Jak nazwać taki stan? hobby..pasja..szaleństwo?
Co takiego jest w tym karpiowaniu, że tak nas do tego ciągnie? 
Każdy pobyt na wodą to ogrom doświadczeń, związanych nie tylko z zagadnieniami typowo technicznymi, jakich w wędkarstwie karpiowym jest cała masa, to przede wszystkim kontakt z żywą przyrodą. Na każdej zasiadce dostrzegamy to, czego w codziennym pełnym gonitwy życiu nie widzimy, to piękno otaczającej nas przyrody w każdej postaci i choć coraz trudniej o dzikie, nie skażone ludzkim urbanizmem miejsca, to zawsze znajdzie się piękny widok nad wodnym pejzażem, który zapiera dech..
 I właśnie do tego ciągnie mnie najbardziej. Przypomina mi się okres mojej młodości, kiedy to potrafiłem każdy weekend w roku spędzić nad wodą, nie straszny był deszcz, śnieg, nie liczyły się wygody, na pobliski zbiornik zaporowy jeździłem rowerem, na kierownicy wisiał stołeczek, na plecach plecak ze sprzętem, czasem w drodze spotykała mnie śnieżyca, ale co tam, najważniejsze było usiąść choć na parę godzin..
Teraz mam o wiele mniej czasu na karpiowe zasiadki, dlatego doceniam i przeżywam każdy wyjazd nad wodę, by oddać się swojej pasji, by znów usiąść przy karpiowym stoliku, popatrzeć na zachód słońca..na nocne niebo. Jak ogromny bagaż doświadczeń, przeżyć, wspomnień, ma każdy z nas po kolejnym sezonie..to tylko ci, którzy nas nie rozumieją wciąż się dziwią - "jak możemy tak siedzieć po krzakach", czasem wiele dni.. "czy to nie nudne, tak nie złowić nic"..do tego dążymy ale nie to jest najważniejsze.
Zaglądając na różne karpiowe strony, wędkarskie fora internetowe zauważam wiele pozytywnych sygnałów, jak choćby  poparcie zasady "złów i wypuść", co jeszcze kilka lat temu, wywoływało często negatywny odzew. Ale są również niepokojące tendencje, szczególnie u młodych karpiarzy. Większość wkraczająca dopiero w karpiowy świat, skupia się nad tym..co nie jest istotą tego hobby, na forach rodzą się najczęściej pytania w stylu: "jaki kupić tripod", "jaką kupić łódkę do wywózki zanęty", "jaki ciężarek" itp. I chociaż te pytania same w sobie złe nie są, to czy są najważniejsze? Na nic nam nawet najlepszy firmowy zestaw, jak nie będziemy wiedzieć gdzie położyć go w danej wodzie. A co z poznaniem środowiska wodnego w jakim żyją karpie, co z poznaniem zwyczajów żerowania, co wiemy o wodzie, o florze , faunie i wreszcie co wiemy  o samym karpiu ? 
Każda karpiowa wyprawa może być dla nas niesamowitym przeżyciem, wielką przygodą, pięknymi chwilami spędzonymi nad wodą, ale tylko wtedy, gdy  poznamy co znaczy tak naprawdę piękno naszej pasji.. tego nie znajdziemy w internecie, to wszystko znajdziemy nad wodą i tam trzeba tego szukać.

 Przemysław Pająk

 

3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy artykuł Przemku :)
    A co do pytania "Jak nazwać taki stan? hobby?..pasja?..szaleństwo?" to odpowiedź zboczenie ? :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja żona twierdzi że to po prostu choroba psychiczna i to na dodatek nieuleczalna :)

    OdpowiedzUsuń

KOMENTARZE:
Aby dodać komentarz - wpisz komentarz i wciśnij OPUBLIKUJ
ZAPRASZAMY DO KOMENTOWANIA I SUBSKRYPCJI !