Test Łowiska Milicz


Pewnego dnia otwieram skrzynkę meilową, a tam miła wiadomość od Pawła Szewca. Zaproszenie na testowanie Łowiska Milicz w dniach od 19 do 21 kwietnia br. Ta wiadomość bardzo mnie ucieszyła i szybko zdecydowałem, że muszę tam być. Wykonałem telefon do Pawła, żeby dowiedzieć się coś na temat zasiadki i samego zbiornika (co to za woda). Po rozmowie i uzyskaniu kilku informacji, że woda ma 120 hektarów i są na niej 4 wyspy, jeszcze bardziej się upewniłem się w przekonaniu, że muszę sprawdzić tą wodę.
Parę godzin później wykonałem telefon do kolegi Pawła Dzierli, przekazałem mu informacje, które miałem na temat tego łowiska i bez chwili namysłu podjęliśmy decyzję, że jedziemy razem.
Do zasiadki pozostało 14 dni, kurcze to wieczność, ale damy radę. Dni mijały powoli, nadzieja na pierwszy wyjazd na zasiadkę po tak długiej zimie była ogromna.
Zostało 8 dni do zasiadki, a tu wynikają problemy, na które nie mamy wpływu i nasz wyjazd stoi pod wielkim znakiem zapytania. Jednak na dwa dni przed planowanym wyjazdem wszystko dobrze się kończy. Jedziemy na 1000 % i już nic nas nie zatrzyma.
Pierwsze przygotowania przynęt, obmyślanie taktyki. Mamy czwartek wszystko zapięte na ostatni guzik. Ostatnie parę godzin do wyjazdu, jak zawsze w moim przypadku to nie przespana noc, myślenie czy wszystko, co będę potrzebował mam zapakowane.
06:00 rano pobudka, pełne podniecenie, pakowanie samochodu oraz oczekiwanie na telefon od Pawła. Godzina 09:20 dzwoni telefon i nareszcie wyruszamy. Spotykamy się w Rawiczu, aby przepakować mój sprzęt i ruszamy dalej na łowisko z wielkimi nadziejami i uśmiechami. Po ok. 40 min. docieramy na miejsce i meldujemy się u Pawła Szewca. Krótka pogawędka i ruszamy wybierać stanowisko. Po 500 metrach udało nam się wybrać najszersze stanowisko do rozbicia nasze wielkiego Monstera


Rozłożenie całego sprzętu zajmuje nam ok. 2 godzin. Przynęty i zanęty gotowe. Łódka zdalnie sterowana oraz echosonda gotowe na badanie wybranej miejscówki.
No to zaczynamy !!!!
Po chwili jednak spełnia się najgorszy scenariusz, lewy silnik w łódce nie reaguje. Załamka! Godzinę próbujemy coś z tym zrobić, ale nic z tego, silnik wcale nie daje znaku życia. Cały plan pokrzyżowany, co za pech! Jednak nie łamiemy się, przyjechaliśmy odpocząć i dobrze się bawić, a nie stresować się.
Montuję wędzisko z markerem, 15 – 20 rzutów na różnych odległościach i wielkie zaskoczenie, głębokość zbiornika to od 0,8m do 1,3m, żadnych większych spadów,  dołków, itp., więc praktycznie blat.
Markery ustawione na stanowiskach i przed nami ciężka praca nęcenie spombem. Łamiemy reguły i nęcimy dość obficie jak na tą porę roku i temperaturę wody. Ryzykujemy stwierdzenie, iż jak już ryba wejdzie w łowisko to musimy ją zatrzymać. Nęcimy na szerokości 10 x 5 m w trzech odległościach, ok. 15 – 20 spombów.
Taktyka Pawła: zanęta to pellet kukurydziany szybko pracujący, pellet konopny, pellet Halibut, Aller oraz śladowe ilości kulek Sardynka, Arctic Krill i Extazy Natural Bait ok. 400g na 2,5 kg pelletu, a także ok. 500g konopi z bobikiem z dodatkiem dużej ilości chilli. Na włos wędrują po kolei pellet, kulki sardynka, kulka liver. 


Moja taktyka na pierwszą noc była trochę inna, aby sprawdzić co będzie bardziej skuteczne. Zanęta: pellet GLM, Halibut, Aller i wędzony łosoś oraz kulki Imperial Baits – Elite Strawberry, Liver, Monster Paradise, Worm up zalane INL z dodatkiem Protein Koncentrat (jakieś 1,5 kg pelletu i ok. 1 kg kulek). Teraz co na włos, decyzja jest szybka – Kulka Monster z amino gelem Monster – Liver, następnie połówka kulki Osmotic Spice 20mm i połówka kulki  Worm up 20mm z amino gelem Worm up, na trzeci włos wędruje kulka 20mm Arctic Krill zalany aminoliqidem GLM, obsypany mączką z halibuta + 14mm Pop Up Ananas fluo.

Po kilku godzinach pracy czas na odpoczynek i można coś wrzucić na grilla,  posiedzieć w fotelu i poobserwować wodę.
Wieczór jest dość ciepły temp. ok. 10oC, ciśnienie 1011 hPa, ale niestety zaczyna padać, zmykamy do namiotu kontynuując pogawędkę przy piwku, aż tu nagle odzywa się u Pawła na centralce upragnione „pik pik”. Szybki wyskok z namiotu, ryba podnosi i opuszcza swinger dwa cm, lekkie zacięcie i jest J pierwsza ryba zasiadki, krótki hol i ryba melduje się w podbieraku. Wielka radość, jest pierwszy Misiek, waga wskazuje 5,8kg, nie jest kolos, ale cieszy niesamowicie. Ryba wędruje do worka i czeka na sesje do rana. Przynęta, na którą się skusił to Pellet. 

Następnie nowy zestaw (pellet + siateczka PVA) ponownie wędruje do wody. Czekamy na kolejne branie.
Około 01:00 w noc kładziemy się spać, ale długo nie śpimy ok. godz. 02:10 odzywa się centralka „2 razy pik”. Namiot postawiony na nogi i wielkie zaskoczenie, branie na ten sam kij. Zacięcie i jest Karpik ponad 4 kg. Jest super.

U mnie niestety totalna cisza, ale nie przejmuje się tym za bardzo.
Zestaw Pawła ponownie wędruje do wody (pellet + siateczka PVA), kładziemy się do łóżek.
Około 03:40 znowu odzywa się centralka Pawła, wybiega z namiotu, ale niestety „pudło”, ponieważ brania są bardzo delikatne.
Godzina 05:00 kolejne branie u Pawła, na tą samą wędkę z pelletem, tym razem jestem tak zmęczony, że nie wstaje z łóżka. Krzyczę z namiotu, czy ryba się zapięła. Niestety porażka L!! To było tylko pojedyncze „pik”, które postawiło nas na nogi.
W końcu kładziemy się spać po całym dniu i nocy, do godz. 09:00 nic nas nie budzi. Wstajemy. Poranna kawa, śniadanko. Po krótkiej konsultacji dochodzimy do wniosku, że na 6 wędzisk, tylko na jedną wędkę były cztery brania, na której był pellet, a na pozostałych pięciu kijach, na których były kulki, ani malutkiego piknięcia. Wniosek jest prosty zmieniamy taktykę i wszystkie zestawy montujemy na pellet.
Donęcamy po 4 – 5 rakiet. Ja zakładam na włos pellet Arctic Krill + PVA z drobnym pelletem wędzony łosoś, dodatkowo ciężarek obklejam pastą Arctic Krill.
Po trzech godzinach mam upragnione branie na Arctic Krill. Misek 8 kg J. Nie zdążyłem jeszcze zrobić zdjęcia, a tu kolejny odjazdy tym razem u Pawła – Misek 5 kg.

Znowu mam branie, praktycznie jedno po drugim Karp 6,2 kg. Jest Super!! Nawet nie ma czasu na obiad.
Sesja zdjęciowa, rybki opatrzone klinikiem, ponieważ są pokaleczone najprawdopodobniej po zarybieniu.  
Pogoda jest ładna, słonko świeci. Po obiedzie, donęcamy miejscówki pelletem i konopią. Godzina 18:00 branie u Pawła, chwila walki i Karpik 5,5kg melduje się. Jesteśmy mega zadowoleni!!
Przed zmrokiem zmieniamy zestawy. Paweł na wszystkie zakłada pellet, ja jednak postanawiam dać szanse kulkom, jeden zestaw montuję z Pop Up – Ananas.
Ostatnia noc przed nami i nasze nastroje trochę smutniejsze, ponieważ posiedziało by się jeszcze parę dni, ale nie ma co narzekać. Noc zapowiada się nieco chłodniej temp. 6,8oC. Mamy wielką nadzieję, że tej nocy też nie pośpimy. Jednak okazuje się inaczej, do rana nie mieliśmy żadnego brania. Jesteśmy troszkę zawiedzeni. Rano jeszcze przerzucamy zestawy i czas pakować wszystko, zaczynamy od namiotu. Wędki zostawiamy w wodzie do samego końca. Jesteśmy spakowani i gotowi do zwijania wędzisk, a tu zaskoczenie, jest branie u Pawła. Dobrze, że podbierak i mata nie zostały jeszcze zwinięte. I znów wielka radość ostatnia rybka wyciągnięta na 10 min. przed odjazdem. Ostatnie zdjęcie i ruszamy do domu.

Analizując zasiadkę, uznajemy ją za bardzo udaną mimo, iż w ogóle nie znaliśmy tego zbiornika  (120 ha). Mieliśmy 12 brań, z czego 9 miśków trafiło na matę w przedziale wagowym 4 – 8 kg.

Zapomniałem dodać o moim holu ponad 20 min, ale niestety ryba wygrała, ponieważ hak wyprostował się i ryba spięła się, z informacji jakie uzyskaliśmy, mógł to być sum, których parę pływa w tym zbiorniku.

Wracając do podsumowania zasiadki na zbiorniku Rudy, wszystkie ryby zostały złowione na pellet, kulki były ignorowane przynajmniej u nas na stanowisku. Na pewno wrócimy nad tą wodę, gdy będzie udostępniona dla karpiarzy. Piękne widoki, duża powierzchnia wody, no i 4 wyspy.
Wielkie podziękowania dla Pawła Szewca za zaproszenie i możliwość testowania tego zbiornika.
Podziękowania dla kolegi Pawła Dzierli jego żony Marty i mojej żony Marty za wyrozumiałość i możliwość jechania na tą zasiadkę. Dziękujemy Wam.
Pozdrowienia dla wszystkich Karpiarzy.
Sebastian Kuczera i Paweł Dzierla



3 komentarze:

  1. Łowisko zapowiada się bardzo ciekawie.Mam nadzieję że uda nam sie jeszcze zawitać tam przed otwarciem.Zapraszam też do oglądania filmiku z testu który jest na YouTube
    http://www.youtube.com/watch?v=MIPJnhTxTSE&list=UUigDE-0VwPlN2Nguz7MN0xw&index=1

    OdpowiedzUsuń
  2. Łowisko ciekawe, gratuluje udanego rozpoczęcia sezonu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki.Naprawdę warto tam pojechać.Woda przeraża swoją wielkością ale ryb jest tyle że nie jest o nie trudno.My siedzieliśmy akurat na brzegu gdzie mieliśmy równiutki blat od 100cm do 130cm głębokości i tam połowiliśmy te mniejsze sztuki.Obławialiśmy wszystkie brzegi żeby zobaczyć co faktycznie ta woda może zaoferować.Koledzy na przeciwległym brzegu mieli po 15 ryb w tym dwie większe sztuki 10kg i 12kg.Paweł Szewc siedział z kolei na brzegu o głębokości około 250cm i miele mało brań ale za to ryby duże największa 15kg.
    Na pewno jak tylko udostępnią to łowisko pojawimy się tam w pierwszej kolejności.
    Może się uda wreszcie zorganizować jakąś wspólną wyprawę.
    Z karpiowymi pozdrowieniami Paweł Dzierla.

    OdpowiedzUsuń

KOMENTARZE:
Aby dodać komentarz - wpisz komentarz i wciśnij OPUBLIKUJ
ZAPRASZAMY DO KOMENTOWANIA I SUBSKRYPCJI !