Sierpniowa zasiadka w powiększonym składzie :)



Jest pierwszy sierpnia, od ostatniej zasiadki minęło trochę czasu więc ciągnie nad wodę, udało się urlop dograny więc jedziemy. Jako pierwszy na łowisku melduje się Przemek, ja docieram do niego około godziny 20.00. Na szczęście miejsca mieliśmy już wcześniej wysondowane więc masa czasu została w kieszeni. Rozbijanie stanowiska trwa około godzinę, szybka wywózka i siadamy do upragnionego grila i zimnego piwka.  



Czas mija szybko na rozmowach i nadziejach związanych z wynikami naszej obecnej zasiadki , ani się spostrzegliśmy a na zegarku 3.00 nad ranem. Nie chciało nam się spać więc postanowiliśmy zrobić sobie spacer wokoło zbiornika. Odeszliśmy około 300 metrów a tu nagle jedzie, chwila biegu ( chyba rekord świata na 300m ) i na kiju czuć piękny pulsujący ciężar pierwszej ryby zasiadki . 

Piękny pełnołuski karpik znalazł się w podbieraku, a następnie na macie, nie ważymy bo do rekordów nie należy:) Szybka zmiana zestawu donęcenie łowiska i łowimy dalej. 


Około godziny 4.30 kładziemy się spać. Nie było nam jednak dane zasnąć na długo gdyż nastąpiło kolejne branie, to kolejny pełnołuski z tego samego rocznika co poprzedni.


Było niesamowicie gorąco dlatego większość wolnego czasu spędzaliśmy w wodzie.
Brania  były regularne, i częste. Mogliśmy sobie pozwolić na testowanie zarówno różnych przyponów oraz kombinacji przynęt. 


Najciekawsze jest to że 80% brań było w największy upał w południe. Dlatego fotki w wodzie były wskazane zarówno dla ryb jak i dla nas:)

Kolejnej nocy mieliśmy trochę więcej spokoju ale poranek przywitał nas kolejnymi rybami.


Poza karpiami w zanęconej miejscówce pojawiały się piękne liny i karasie srebrzyste, które osiągają w tym zbiorniku imponujące rozmiary.


Około godziny 13.00 dojechała płeć piękna i jak się później okazało również potrafiła przechytrzyć niejednego miśka:)
Pomagała nawet przy wywózce zestawów.
Hole w wodzie były niezbędne gdyż niemiłosierne upały nie pozwalały wystać na słońcu
Łącznie udało się złowić  22 karpie, niezły wynik jak na zaledwie drugą zasiadkę nad tą niesamowicie rybną żwirownią . Zmęczeni ale szczęśliwy wróciliśmy do domu z piękną opalenizną oraz niesamowitymi wspomnieniami z kolejnej udanej w tym roku zasiadki.


Pozdrawiamy: ekipa -  CARP TRAVEL TEAM 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

KOMENTARZE:
Aby dodać komentarz - wpisz komentarz i wciśnij OPUBLIKUJ
ZAPRASZAMY DO KOMENTOWANIA I SUBSKRYPCJI !