"Kolejny raz o kiju" - zupa zanętowa



   Zapewne wielu z nas nurtuje pytanie co robić kiedy temp. w cieniu sięga 35 stopni, a wygrzewające się w zasięgu naszego wzroku ryby przyprawiają o zawrót głowy? Bywa też na odwrót, gdy amplituda temperatur jest tak znaczna, że w nocy spada poniżej zera, ciśnienie skacze a my sięgamy po kolejny kubek kawy. Wracając z takich zasiadek próbujemy znaleźć usprawiedliwienie na naszą monotonność oraz bierność zwalając wszystko na bezrybie, pogodę i cały wszechświat.
  Chcę zaprezentować Wam sprawdzony przeze mnie sposób podania zanęty i połowu w niewdzięcznych, niesprzyjających warunkach. Mianowicie zastosowania smakołyków w towarzystwie drobnej smużącej zanęty zwanej potocznie "pelletową zupą". Posługując się tą metodą staram się łowić w miejscach bankowych (hot spot'ach). Będą to stołówki w których dostrzegaliśmy wcześniej spławy, wszelkiego rodzaju zatoki, kołki, powalone drzewa, trzcinowiska bądź po prostu tam skąd holowaliśmy już cyprinusy.


  Jedynym zadaniem jakie pelletowa zupa ma wykonać jest zmobilizowanie ospałej ryby, do podpłynięcia kilku metrów w obszar zamieszania(nęcenia).
Smakołyki jakich staram się używać  to najczęściej niewielkie przynęty m.in. małe pop-up'y, neutralnie wyważona kukurydza, sztuczne ziarna i pianki. 
W każdym razie powinien to być nie wielki, apetyczny deser.
Wczujmy się w rolę, gdy na dworzu mamy parną pogodę a na termometrze brakuje skali...
To na pewno nie jest moment na schabowego czy przepyszne gołąbki 
mojej babci lecz lekkostrawną sałatkę bądź zwykłą kanapkę.
 

   (Pianka wypornościowa w towarzystwie dwóch ziaren gotowanej kukurydzy

(Mix gotowanej i sztucznej, pływającej kukurydzy. Doskonała alternatywa do znanej wszystkim "the method")



(Okrojona wersja bałwanka zwóch kulek 16mm, pływającej i tonącej)




(Wbrew przekonaniom, ciekawym rozwiązaniem na ostrożne karpie może być zastosowanie długiego włosa z miękkiej plecionki)


  Istotnych cznników wpływających na skuteczność połowu jest kilka, począwszy od przyponu kończąc na prawidłowym ustawieniu wędzisk. Pamiętajmy o nienagannej prezentacji przynęty, kamuflażu i najostrzejszych hakach. Osobiście staram się sprawdzać każdy zestaw po holu czy trafieniu na zaczep. Przeważnie taki przypon ląduje w koszu i nie uważam aby było to przesadą. Czy inwestując czas i setki złotych w zasiadkę opłaca sie chytrzyć tych kilku na haczyk? To właśnie dzięki niemu możemy doświadczyć wizyty na macie naszych podwodnych przyjaciół. Przy chimerycznym żerowaniu zawsze stosuję swobodnie zwisające hangery. Preferuję również żyłki mono lub tam gdzie to dozwolone plecionkę. Starając się aby kąt pomiędzy żyłką a szczytówką był jak najmniejszy z pewnością doświadczymy sygnalizacji większej ilości delikatnych brań.
Stawianie wędek jak najbliżej ziemi uchroni nas natomiast od bólu głowy jaki mogłyby zapewnić nieustannie grające sygnalizatory(związane to jest z lekko napiętymi hangerami i nagłymi podmuchami wiatru). Łowiąc najczęściej na specjalnych łowiskach, kilkuhektarowych żwirowniach i gliniankach wiele ryb znamy już po imieniu. Pomimo tego często zdarza mi się holować tą niekłutą i ostrożną co zawdzięczam właśnie tej metodzie.
Poniżej prezentuję mój domowy sposób wykonania pelletowej zupki:
-Kruszony pellet, kulki i psia karma(pływająca)
-Drobny granulat 3mm
-Całe i mielone parzone ziarna (bird food)
-Zanęta do feedera/method mix/mix do kulek
-Mleko skondensowane
-Dipy i boostery
-Woda z łowiska


(Różne frakcje wabią w innym odstępie, co pozwala na ciągłą pracę zanęty w dość sporym czasie. Mixy, psia karma i dipy uwalniając sie krąża od dna do
powierzchni tworząc smugę ściągającą ryby w obszar położonego zestawu.) 




  Nęcę przeważnie łyżką bądź spodem, w zależności na jakiej odległości postanawiam ulokować zestaw. Wszystko ma jednak swoje plusy i minusy. Dlatego problemem powodującym zaniechanie tej techniki może być prąd i silny wiatr. Ciężko jest również łowić na znacznych głebokościach. Uważam że optymalną dla tej metody będzie do 2.5-3 m. Nie mniej jednak polecam spróbować sił, być może i wam sprawdzi się podana taktyka.
Powyższy artykuł napisałem opierając się na własnych doświadczeniach i przygodach, które spotkały mnie w ciągu kilku ostatnich lat.


Z karpiowymi pozdrowieniami

Michał Kowalski.
 





3 komentarze:

  1. Ciekawy artykuł Michał ! Pozdrawiamy i do zobaczenia nad wodą !

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :) Tak dalej Michał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super czekamy na dalsze artykuły oraz wspólną zasiadkę :)

    OdpowiedzUsuń

KOMENTARZE:
Aby dodać komentarz - wpisz komentarz i wciśnij OPUBLIKUJ
ZAPRASZAMY DO KOMENTOWANIA I SUBSKRYPCJI !