Wiosna nad wodą


Ach wreszcie wiosna :)  A gdzie była zima ?  Nieważne , ważne że już dawno jej nie ma i możemy już spokojnie zaczynać sezon. Tak też zrobiliśmy z Jarkiem. Umówiliśmy się na piątek wieczorem ale, że Jarek już nie wytrzymał zameldował się na miejscówce o 10.00 rano, denerwując mnie bo mi... mi niestety pozostało odsiedzieć swoje w pracy do 19.00.  Jakby tego było mało około godziny 12.00 dzwoni Jarek z drżącym głosem i mówi: pierwsze branie i spinka !!!  myślę sobie, no to ładnie, ryby biorą a ja jeszcze tyle godzin w robocie. Nie minęły 2 godziny a tu telefon dzwoni jak opętany, patrze JAREK i już wiem co za chwilę usłyszę, nie myliłem się, pierwsza ryba na macie. Szybkie gratulację i rybka wraca do wody. Niestety zdjęcia tego karpia nie są najlepszej jakości bo Jarek zapomniał aparatu. 


Myślę sobie fajnie, że rybki biorą, ale mnie tam nie ma. Patrze z niecierpliwością na zegarek a czas jakby się zatrzymał. Telefon też milczy, więc może jak dojadę to Jarek wszystkich nie wyłowi :)
Nadeszła upragniona chwila 19.00 , gaz do dechy i na autostradzie aż się kurzy, około 20 melduje się na miejscówce, rozpakowywanie przy opowieściach kolegi mija szybko i sprawnie i około 22.00 moje zestawy są już w wodzie. Czas na relaks, ognisko i ciepły posiłek %  

Niestety do rana nic się nie dzieję więc wyspani zabieramy się do montowania zestawów oraz woreczków i siatek pva, nęciliśmy wyłącznie punktowo podając  zmielone kuleczki oraz pellet w materiałach rozpuszczalnych. 


 Po przerzuceniu zestawów postanawiamy napić się kawki i poobserwować budzącą się do życia przyrodę.


Nie zdążyliśmy się nacieszyć pięknymi widokami gdy nagle na Jarka wędce potężny odjazd, jako obserwator zauważyłem drżenie rąk u kolegi spowodowane długą zimową przerwą w braniach:) hol nie trwał zbyt długo i rybka bezpiecznie ląduje na macie, szybka sesyjka i rybka wraca do wody . 



Zadowolony Jarek Ciągle mi dogryza i śmieję się pod nosem, nagle ku naszemu zdziwieniu odjazd na moim kijku, zadowolony podbiegam podnoszę kija i czuję że to nie to czego się spodziewałem, na końcu zestawu uwiesił się kilogramowy leszczyk, nawet nie chcecie wiedzieć jaka była moja mina i jak głośno śmiał się Jarek :) No ale nic, walczymy dalej, rozmów, planów, nie było końca aż nastał wieczór. Około 22.00 poszliśmy spać, przez całą noc nic się nie działo. Około 8.00 rano pogoda się załamała i zaczęło padać, postanowiliśmy się jednak nie poddawać i walczyć minimum do 14.00. Jak się niebawem okazało była to dobra decyzja gdyż tym razem szczęście uśmiechnęło się do mnie i to ja mogłem się cieszyć z pięknego golca na macie który w dobrej kondycji wraca szybko do wody. 


Do końca zasiadki nic się już nie wydarzyło, ale jak na 40 hektarową wodę  PZW w marcu, to udało nam się nieźle wytypować miejsce i wspaniale połowić piękne karpie. 
Na koniec chciałbym przywitań nowych członków teamu i życzyć im samych sukcesów, Jarku już więcej z Tobą nie "łowię" :)

Pozdrawiam Piotrek

2 komentarze:

  1. Udana marcowa zasiadka...Gratulacje ! Niebawem siadamy większym gronem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo Panowie ! Ładne rozpoczęcie sezonu. Niebawem połowimy wspólnie :)

    OdpowiedzUsuń

KOMENTARZE:
Aby dodać komentarz - wpisz komentarz i wciśnij OPUBLIKUJ
ZAPRASZAMY DO KOMENTOWANIA I SUBSKRYPCJI !